W świecie farm Like, czyli nędza mediów społecznościowych

Pracownicy Facebook Like

Każdego ranka, Kim Casipong przechodzi przez bramę chronioną przez drut kolczasty, sześć psów i strażnika z bronią, żeby dostać się do pracy w różowym biurowcu w Lapu-Lapu, 300 tysięcznym mieście na Filipinach. Budynek wyrasta ponad slumsy w tym biednym, choć rozwijającym się azjatyckim kraju. Kim jest ładną siedemnastolatką, o białej cerze i skośnych oczach, która lubi karaoke. Zmierza do swojej pracy, w której będzie obalać Facebooka.

Casipong wjeżdża na trzecie piętro i otwiera drzwi udekorowane krzyżem, zupełnie jak w polskich szkołach. Podobnie jak Polska w Europie, Filipiny są najbardziej katolickim krajem w Azji – można tu znaleźć jeszcze wiele więcej analogii, ale z litości dla kraju nad Wisłą, nie będę ich przytaczał. Następnie nastolatka wita się z kolegami z pracy i zasiada do swojego komputera. Zasłony są ciasno zaciągnięte i pomieszczenie wypełnia blask monitorów. Ośmiu pracowników siedzi w dwóch rzędach, a na stołach leżą ich narzędzia pracy:  komputer, piramida kart SIM i stary telefon komórkowy (telefon musi być stary, ponieważ taki zostawia najmniej informacji o użytkowniku). Dziesiątki tysięcy dodatkowych kart SIM leżą wszędzie: w kartonach, pod krzesłami, na obudowach komputerów i w pudełko po „chińskiej zupce” z przyprawami, jak mówimy w Polsce, albo makaronie Ramen, jak nazywa się go w Azji.

Czytaj dalej W świecie farm Like, czyli nędza mediów społecznościowych